Pierwsza kobieta na Sorbonie – Maria Skłodowska-Curie

Kobiety końca XIX i początku XX wieku nie zajmowały się nauką. Europejskie uniwersytety dopiero zaczynały przyjmować kobiety do grona studentów, a i to wywoływało opór. We Francji obowiązywał uchwalony w 1804 roku Kodeks Napoleona, w myśl którego kobieta wychodząca za mąż przechodziła pod opiekę i władzę mężczyzny. Nie mogła dysponować swoim majątkiem, ani nawet samowolnie opuszczać domu, była prawnie zobligowana do posłuszeństwa mężowi. Dyskryminacja kobiet przejawiała się także w prawie rodzicielskim. Opieka nad dziećmi i pełnia władz rodzicielskich spoczywała w rękach mężczyzny. W tych czasach i takim układzie społecznym żyła i pracowała największa polska uczona – Maria Skłodowska-Curie.

Maria Skłodowska urodziła się 7 listopada 1867 roku jako najmłodsza z piątki dzieci Bronisławy i Władysława Skłodowskich (rys. 1). Od urodzenia Marię charakteryzowała świetna pamięć, umiejętność koncentracji i głód wiedzy. Po ojcu odziedziczyła pasję uczenia się i nauczania. Podobnie jak on interesowała się naukami przyrodniczymi, nie zaniedbując literatury, sztuki oraz znajomości języków obcych. Była piątkową uczennicą, najlepszą w klasie. Gimnazjum ukończyła ze złotym medalem wyraźnie wybijając się na tle rówieśników.

Po skończonym Gimnazjum Maria została wysłana na roczne wakacje do krewnych na wieś, w celu podreperowania zdrowia. Tam zetknęła się ze środowiskiem panien, których największym marzeniem było znalezienie kawalera i spokojny żywot u boku męża. Maria nigdy nie chciała żyć jak inne kobiety. Nie pozwalał jej na to talent, ambicja i wykształcenie. Mimo, że uczestniczyła w balach, zabawa i kuligach oraz była otaczana adoratorami, nie poświęcała temu szczególnego zainteresowania. W wieku w którym jej koleżanki spędzały godziny przed lustrem, upiększając swe ciało, Maria oszpeciła się obcinając włosy na krótko.

Rys. 1 Władysław Skłodowski oraz, od lewej, Maria, Bronisława, Helena, 1890  (Źródło: Wikipedia Commons)

Rys. 1 Władysław Skłodowski oraz, od lewej, Maria, Bronisława, Helena, 1890 (Źródło: Wikipedia Commons)

W młodej dziewczynie z czasem zrodziła się ambicja poszerzenia wykształcenia. Niestety Uniwersytet Cesarski w Warszawie, ani żadna uczelnia w Polsce nie pozwalały studiować kobietom. Istniało przeświadczenie, że umysły kobiet są zbyt ograniczone, by zajmować się nauką, a biologia przystosowała je jedynie do rodzenia dzieci i opieki nad rodziną. Tymczasem Maria oraz jej starsza siostra Bronisława przysięgły sobie wzajemną pomoc w realizacji marzenia, którym są studia na Paryskiej Sorbonie.

Taki ruch wymagał jednak nakładów finansowych. Aby zrealizować swoje plany siostry udzielały korepetycji, a Maria pracowała także jako guwernantka. Po dwóch latach jako pierwsza wyjechała Bronisława, a kilka lat później, w 1891 roku dołączyła do niej Maria.

Nie mogąc wybrać pomiędzy fizyką, chemią, a matematyką Maria zapisała się ma wydział nauk ścisłych. W grupie 1825 studentów były tylko 23 kobiety, głównie cudzoziemki. Mimo możliwości podjęcia studiów Francuski rzadko z niej korzystały. Różnica programów w męskich i żeńskich szkołach średnich była tak wielka, że nie były w stanie sprostać wymogom uczelni wyższych. Marię także spotkało rozczarowanie. Mimo że zawsze była prymuską, ośmioletnia przerwa w edukacji oraz obcy język wykładów stanowiło dla niej ogromne wyzwanie. Maria postanowiła porzucić uroki mieszkania z siostrą, której dom stanowił siedzibę spotkań francuskiej Polonii i przeprowadziła się do maleńkiego i chłodnego mieszkanka nieopodal Sorbony. Każdą wolną chwilę spędzała na uczelni, w laboratorium lub bibliotece starając się nadrobić braki w edukacji.

Wysiłek nie poszedł na marne. W lipcu 1893 roku Maria zdała egzamin uzyskując licencjat z fizyki z pierwszą lokatą, a w 1894 roku licencjat z matematyki z drugą lokatą. Na tym prawdopodobnie zakończyłaby się przygoda Marii Skłodowskiej z Sorboną, gdyby nie szczęśliwy przypadek. W 1894 roku do Paryża przyjechał znany Marii prof. Józef Kowalski z żoną. Na popołudniową herbatę do Państwa Kowalskich oprócz Marii zaproszony został także młody uczony – Piotr Curie. Już od pierwszego spotkania Piotr uległ urokowi polskiej studentki. Także Maria była pod wielkim wrażeniem mężczyzny. Fascynowała ją zarówno jego inteligencja, jak i urok osobisty. Dowodem zażyłości łączącej tę dwójkę są listy, które sobie wysyłali w trakcie wakacyjnego pobytu Marii w Polsce. Korespondencja trwała przez całe lato, pod koniec którego Maria postanowiła ostatecznie wyjechać z Polski i u boku Piotra zająć się pracą naukową.

Po krótkim okresie narzeczeństwa para wzięła ślub 26 lipca 1895 roku w merostwie Sceaux. Po skromnej uroczystości małżeństwo udało się w podróż poślubną na rowerach zakupionych za pieniądze przesłane przez jednego z kuzynów w ramach prezentu ślubnego. Odtąd stało się to ich ulubionym sposobem spędzania wolnego czasu.

Po ślubie Maria z charakterystyczną dla niej perfekcją starała się być przykładną żoną. W sekrecie brała lekcje gotowania i zajmowania się domem. Urządziła mieszkanie, robiła zakupy, prowadziła zeszyt, w którym skrupulatnie zapisywała wszystkie wydatki, a wieczorami przygotowywała się do egzaminu uprawniającego ją do nauczania w liceum oraz pomagała Piotrowi w przygotowaniu wykładów, które w owym czasie prowadził w Paryskiej Szkole Fizyki.

Dwa lata po ślubie, 12 września 1897 na świat przyszła na świat ich pierwsza córka – Irena. W tym samym czasie światem fizyki zawładnęła sensacyjna informacja o odkryciu przez Wilhelma Roentgena nowego typu promieniotwórczości – promieni X. Badanie promieni X wydawało się najgorętszym i najbardziej emocjonującym tematem. Mimo to Maria, która poszukiwała tematu pracy doktorskiej zdecydowała się zająć mniej obiecującym zagadnieniem, czyli promieniowaniem emitowanym przez uran, a odkrytym przypadkiem przez francuskiego fizyka Henriego Becquerela. Po kilku pierwszych doświadczeniach środowisko fizyków, a także sam odkrywca, doszli do wniosku, że promienie uranowe są rodzajem przenikliwego i niewidzialnego światła, jak np. ultrafiolet. Wydawało się, że niezwykłe i niewytłumaczalne promienie X są dużo bardziej interesujące. Dziś wiemy, że były to błędne tezy. Dzięki niezwykłej intuicji Maria rozpoczęła badania, które odmieniły oblicze fizyki, a jej przyniosły sławę, uznanie i dwie Nagrody Nobla.

Pierwszym etapem badań było sprawdzenie, czy inne pierwiastki mogą emitować promienie uranowe. Wkrótce okazało się, że tor także promieniuje. Dalsze eksperymenty wykazały istnienie materiałów promieniujących dużo silniej, niż by na to wskazywała obecność uranu lub toru. Maria wysnuła przypuszczenie, że jest to spowodowane obecnością innego, nie znanego dotąd pierwiastka chemicznego. Owo odkrycie opisała w krótkim komunikacie dla Akademii Nauk, który nie wywołał jednak należnego mu zainteresowania.

Na wieść o możliwym odkryciu przez Marię nowego pierwiastka Piotr porzuca dotychczasowe zajęcia i przyłącza się do badań żony. Owocem ich wspólnej pracy było odkrycie dwóch nowych pierwiastków. Pierwszego w lipcu 1898 roku, którego małżeństwo nazwało polonem na cześć ojczyzny Marii. Kolejny w grudniu tego samego roku, nazwany radem.

Aby wydzielić większą ilość radu naukowcy przerobili tonę odpadów z przeróbki rudy uranowej, którą otrzymują, z pomocą Akademii Nauk w Wiedniu, od Czeskiej fabryki zajmującej się wydobywaniem uranu. Laboratorium Piotra było za małe na takie przedsięwzięcie, dlatego dyrektor Szkoły Przemysłowej Fizyki i Chemii zgodził się udostępnić im starą szopę, służącą niegdyś za prosektorium. W fatalnych warunkach, chłodzie zimą i nieznośnym gorącu latem, po 45 miesiącach pracy udało im się wydzielić jedną dziesiątą grama soli radu, materiału, który wkrótce stał się cenniejszy niż złoto.

Wraz z odkryciem, niszczącego wpływu radu na komórki żywych organizmów zaczęła się sława tego pierwiastka. Okazało się, że jest on skuteczny do wypalania komórek nowotworowych, więc z powodzeniem może być wykorzystywany w walce z rakiem. Z czasem zaczęto go wykorzystywać w zaskakujący z dzisiejszej perspektywy sposób – antidotum na takie dolegliwości jak łysienie, siwienie, ślepotę a nawet gruźlicę.

Wraz z rosnącą sławą radu jego odkrywcy doznają pierwszych zaszczytów. W czerwcu 1903 roku w małej salce na Sorbonie Maria obroniła doktorat dotyczący badań nad promieniotwórczością. Było to wydarzenie bez precedensu, Maria Skłodowska-Curie jako pierwsza kobieta w historii Francji otrzymała tytuł doktora  nauk fizycznych, udowadniając, że ta dziedzina nie jest przeznaczona dla wyłącznie męskich umysłów. W tym samym czasie małżeństwo Curie otrzymało najwyższe odznaczenie brytyjskiej nauki – Medal Davy’ego, a pod koniec roku Szwedzka Akademia Nauk przyznała im wspólnie z Henri Becquerelem Nagrodę Nobla z fizyki.

Wraz z uznaniem świata także Francja doceniła swoich naukowców. Po latach bezskutecznych starań Piotr otrzymał katedrę na Sorbonie, a Maria została kierownikiem laboratorium na tej uczelni. Uczona miała po raz pierwszy otrzymywać pieniądze za swoja pracę badawczą oraz jako pierwsza kobieta w historii znaleźć się w gronie naukowców Sorbony.

W rok później na świecie pojawiła się druga córka Państwa Curie – Ewa. Maria musiała dzielić swój czas pomiędzy opiekę nad dziećmi i prowadzenie domu, a pracę w laboratorium i wykłady z fizyki, które prowadziła w przeznaczonej dla kobiet Wyższej Szkole Normalnej.

W czwartek 19 kwietnia 1906 roku Piotr Curie zginął w wypadku, śmiertelnie potrącony przez dorożkę. Po jedenastu latach małżeństwa Maria straciła swoją największą podporę, osobę, z którą dzieliła trudy i sukcesy. Dzień po skromnym pogrzebie rząd francuski zaproponował Marii stałą pensję, podobnie jak wdowa po Pasteurze. Kobieta stanowczo odrzuciła tę propozycję. Rada wydziału nauk ścisłych na Sorbonie postanowiła więc przyznać jej katedrę niegdyś obejmowaną przez Piotra, czyniąc ją pierwszą kobietą-profesorem w historii Sorbony. Maria przystała na tę propozycję i następnego dnia zanotowała w swoim zeszycie: „Piotrze. Piotrusiu. Chciałabym Ci powiedzieć, że zakwitł złoty deszcz, a glicynie, głóg i kosaćce zaczynają kwitnąć. Cieszyłbyś się z tego. Chcę ci powiedzieć także, że dostałam nominacje na twoją katedrę i że znaleźli się głupcy, którzy mi tego winszowali”.

Po śmierci Piotra Maria poświęciła się w pracy. Przejmuje jego wykłady i laboratorium. Po pięciu latach od śmierci Piotra opinię publiczną zelektryzowała wiadomość o rzekomym romansie Marii z cztery lata młodszym, żonatym fizykiem Paulem Langevin, wieloletnim przyjacielem rodziny Curie. Pruderyjna Francja okrzyknęła Marię rozwiązłą cudzoziemką, która kpi z francuskich tradycji. Burzę nieznacznie uciszyła dopiero wiadomość o drugiej Nagrodzie Nobla, tym razem z chemii, za wyizolowanie polonu i radu. Środowisko naukowe postanowiło uciszyć skandal, zwłaszcza, że Szwedzka Akademia Nauk zasugerowała, by Maria nie odbierała nagrody do czasu wyjaśnienia sprawy. Ostatecznie 10 grudnia 1911 roku Maria Skłodowska-Curie odebrała medal i dyplom noblowski z rąk szwedzkiego króla Gustawa, pozostając jedyną kobietą uhonorowaną tą nagrodą (do 1935 roku, kiedy to Nagrodę Nobla otrzymała jej córka Irena).

Godne wspomnienia jest także uczestnictwo Marii w I Wojnie Światowej. W krwawych działaniach wojennych ginęło tysiące ludzi, w wielu polowych szpitalach nie było nawet elektryczności, dlatego Maria postanowiła stworzyć placówki radiologiczne w samochodach. Mobilne szpitale wyposażone były w aparaty rentgenowskie, dzięki którym wielu ludziom oszczędzono bardzo popularnej w tym czasie amputacji kończyn. Noblistka przyuczała inne kobiety do służby radiologicznej, także swoją 18-letnią córkę Irenę. Jako jedna z pierwszych kobiet wyrobiła sobie prawo jazdy, aby móc zastępować kierowcę.

Pod koniec działalności Maria odbyła dwie podróże do USA, zbierając fundusze na zakup dwóch gramów radu. Drugi z nich przeznaczyła dla mającego powstać w Polsce Instytutu Radowego.

Maria Skłodowska-Curie zmarła 4 lipca 1934 raku na skutek złośliwej anemii aplastycznej, wywołanej długotrwałym działaniem promieniowania jonizującego.

W ciągu 66 lat życia Maria Skłodowska-Curie zmieniła oblicze światowej nauki, stała się inspiracją dla kolejnych pokoleń kobiet pragnących realizować się na płaszczyźnie naukowej i zawodowej. Była wzorem uporu i determinacji. Pokonała wiele barier przed nią nie przekroczonych przez żadną kobietę. Po dzień dzisiejszy jest uznawana za najwybitniejszego polskiego uczonego.

Rys. 2 Delegacja Fundacji FORUM ATOMOWE składa kwiaty na grobie Marii Skłodowskiej-Curie

Rys. 2 Delegacja Fundacji FORUM ATOMOWE składa kwiaty na grobie Marii Skłodowskiej-Curie


Bibliografia:
[1] Śladami Marii Skłodowskiej-Curie, P. Cieśliński, J. S. Majewski, Agora, Warszawa 2011Maria Skłodowska-Curie, Francoise Giroud, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1987

Aleksandra Fijałkowska

mgr Aleksandra Fijałkowska – absolwentka studiów magisterskich, a obecnie doktorantka na Wydziale Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego, w Zakładzie Spektroskopii Jądrowej. Pierwszy rok studiów doktoranckich spędziła na Uniwersytecie Stanu Tennessee w USA, badając produkty rozszczepienia uranu w Oak Ridge National Laboratory.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *